Braciaki!
Dzisiaj mijają dokładnie dwa tygodnie od rozpoczęcia Odrodzenia Narodowego, a więc procesu oficjalnego wyzwolenia się od muratyckiego kalkilizmu i zawracania naszej biednej Ojczyzny znad krawędzi, nad którą Ją zaprowadziły destruktywne samodzielne rządy LISowczyków Plejka, a jeszcze wcześniej kompromisowa stagnacja za czasów Elisy.
Nie jest to proces ładny wizerunkowo, nie jest to proces ekspresowy, ale jest to proces, który zajść musi, by Nordata przestała być Nordatą wyśmianą i porzuconą, a stała się na nowo Nordatą Zwycięską. Te dwa tygodnie są dosyć umowne, bo faktyczne Odrodzenie zaczęło się już wcześniej, ale to 12 kwietnia świętujemy Dzień Zwycięstwa nad Bestialstwem, gdyż to wtedy zaszły przełomowe reformy.
Warto pochylić się nad paroma wstępnymi sukcesami, które w ciągu owego krótkiego okresu odniosło już Odrodzenie Narodowe: udało się bez rozlewu krwi doprowadzić do secesji Muratyki oraz odsunięcia od władzy dwóch czołowych kalkilistów: Kaspara Waksmana i Damiano Robingrena, a także obalić Paski Grozy MAP i uchwalić Ustawę specjalną o dekalkilizacji Nordaty, która wycofała wszystkie akty prawne uchwalone za X kadencji.
Jest to więc niejaki reset prawny do stanu sprzed władzy Plejka, uczyniony po to, aby większość kongresowa Ruchu 12 Kwietnia mogła dokonać teraz odrodzeniowych reform, które zmienią nasz system prawny i upewnią, że małe piekło którego zaznaliśmy pod kalkilistami już nigdy, powtarzam: nigdy nie powróci. Taki jest nasz cel i tym będziemy się teraz zajmować, jako kolejnym, logicznym etapem odbudowywania Nordaty. Był czas na destrukcję tego co nie działa, teraz jest czas na konstrukcję nowych rozwiązań.
Trzeba przyznać, że z tych dwóch tygodni aktywny był raczej ten pierwszy, a w drugim zwolniliśmy. Wynika to po części z utraty pierwotnego zapału, po części z faktu, iż Zdradziecka Effa Noffak wszczęła powstanie novakistów w Westlandzie, a Zjednoczone Siły pod dowództwem Głównodowodzącego Harlina po początkowych zwycięstwach zatrzymały się, by pertraktować z buntownikami w kwestii uczciwego prowadzenia dalszych zmagańwojennych, co zakończyło się wyparowaniem Effuni i jej schronieniem się za granicą, w Muratyce. Nie rozmawiałem jeszcze z odpowiednimi ciałami decyzyjnymi Nordaty Zwycięskiej, ale sądzę, że jeśli to ukrywanie się będzie się przedłużać, trzeba będzie po prostu poprowadzić żołnierzy Drugiej Federacji ku zwycięstwu, porządkowi i pokojowi, bez skrupułów rozprawiając się z rewolucjonistami.
Po części zaś z pewnością ów zastój wynika z faktu, że część czołowych Braciaków Odrodzeniowych nie była po prostu dyspozycyjna. Tu i ja muszę uderzyć w pierś, gdyż przez ostatnie dni kurowałem się w sanatoriach na wschodzie Eesti, walcząc z Realiozą Złośliwą Typu Drugiego (nabytą). Teraz jednak, uzyskawszy wypis, po klindońskim zaborze powracam się przez morze i deklaruję Prezydentowi i Premierowi Najjaśniejszej Drugiej Federacji Nordackiej moją gotowość do pracy cywilnej dla odrodzenia Nordaty, zaś Głównodowodzącemu Harlinowi - do służby wojskowej ku chwale Ojczyzny.
Przejeżdżając nad granicą Federacji od północy zobaczyłem dwoje obdartych dzieci walczących o ostatnią kostkę jakiegoś tam zdrajcy Nordaty. Widząc tą przykrą scenę, byłem wstrząśnięty. Momentalnie przystąpiłem do nich, wyrywając im zdobycz i wręczając karabiny, posyłając zaraz na front w Westlandzie. Pierwsza Wojna Odrodzeniowa przecież sama się nie wygra.
TŚK! TŚK! TŚK!
Bolesław Kirianóo von Hohenburg
Szeregowy Braciak