II Federacja Nordacka

Andrzej Ordyński: Cieszę się, że po tylu latach znów mogę służyć Nordacie

August de la Sparasan 24.01.2026 22 wyświetleń Prasa

W dniu wczorajszym, tj. 23 stycznia, Prezydent Federacji Nordackiej Bolesław Kiranóo von Hohenburg desygnował na stanowiska Premiera Andrzeja Płatonowicza Ordyńskiego. Nowy Premier znalazł chwilę, by porozmawiać z dziennikarzem Zrzędnika, czyli moją skromną osobą, i odpowiedzieć na najistotniejsze dla Nordatczyków i obywateli zagranicy pytania. Poniżej prezentuję pełny i kompletny zapis tej rozmowy.

August de la Sparasan (AdlS): Drodzy Czytelnicy, dzisiaj w naszej wirtualnej redakcji gościmy świeżo desygnowanego Premiera II Federacji Nordackiej, rektora Nordackiego Uniwersytetu Państwowego, polityka i mikrozofa, Andrzeja Płatonowicza Ordyńskiego! Witam serdecznie w imieniu swoim, to jest Augusta de la Sparasana, oraz czytelników z całego Pollinu! Jak się pan dzisiaj czuje, panie Premierze?

 

Andrzej Płatonowicz Ordyński (APO): Czuję na sobie duży ciężar odpowiedzialności za kraj. Od dawna nie pełniłem funkcji kierowniczych i oddawałem się swobodniejszej aktywności, która dawała mi większy margines wolności. Decyzja o przyjęciu nominacji była dla mnie trudna, jednak uznałem, że Nordata warta jest tego, by na pewien czas opuścić wieżę z kości słoniowej.

 

AdlS: A co przede wszystkim skłoniło Pana do podjęcia się trudu przewodzenia rządowi? Było to jakieś konkretne wydarzenie, które nastąpiło w ostatnim czasie?

 

APO: Od dłuższego czasu przyglądałem się polityce na szczeblu federalnym. Kolejne rządy wiele z siebie dawały i sporo nauczyłem się dzięki obserwacji ich poczynań. Ich osiągnięcia są imponujące, jednak w ostatnim okresie zaobserwowałem pewną zadyszkę. Gdy pojawiła się okazja na objęcie urzędu, postanowiłem spróbować swoich sił. Nie dla zaspokojenia własnej próżności, bo tę już lata temu zaspokoiłem, lecz dla Federacji, którą uważam za najlepszą i najbardziej perspektywiczną mikronację od lat.

 

AdlS: Jak sądzę, nie jest to pierwsze pańskie doświadczenie z projektami pannordackimi?

 

APO: W przeszłości byłem prezydentem Republiki Bialeńskiej w okresie BiaBroHasu, czyli okresu największego rozkwitu w Bialenii w dziejach. Znacznie później pełniłem funkcję Sekretarza Generalnego Rady Państw Nordaty. Te zadania znacznie się od siebie różniły, jednak oba wiele mnie nauczyły. Cieszę się, że po tylu latach znów mogę służyć Nordacie.

 

AdlS: W tej sytuacji, niewątpliwie ciężko byłoby nie zapytać: panie Premierze, czy jest nadzieja dla pannordatyzmu w obecnej formie? Przez lata sztandarową formacją propagującą tą ideę była Koalicja Konserwatywna, czy jednak ich wizja Zjednoczonej Nordaty jest czymś, co czego zamierza pan dążyć? A może bliżej panu do ultranordatystów, jak Leonid Repulijski i Kamiljan de Harlin?

 

APO: Pannordatyzm od ponad dekady zmienia swoje formy. Zmieniają się partie, liderzy i kontekst geopolityczny. A jednak idea ta wykazuje się zadziwiającą trwałością. Naszym zadaniem jest utrzymanie płomienia, lekko zagrożonego przez ostatnie wydarzenia, a następnie ponowne rozpalenie ogniska. Mam ogromny szacunek dla Koalicji Konserwatywnej i jej lidera Bolesława Kirianóo, ale wrażenie robi na mnie także rozmach intelektualny oraz koncepcyjny ultranordatystów. Chcę czerpać ze wszystkich pannordackich tradycji, bo wszystkie mają kluczowy punkt wspólny - dobro obywateli i państwa.

 

AdlS: A jak się pan zapatruje na kwestię niedawnej reformy, w wyniku której powstała Nordacka Unia Informatyczna, łącznik pomiędzy obywatelami a administracją forum? Ma ona przyszłość czy też jest kolejną zbędną instytucją?

 

APO: Sytuacja Nordackiej Unii Informatycznej skomplikowała się po opuszczeniu jej przez Imperium Nandyjskie. Uważam jednak, że wciąż jest to dużo lepsze rozwiązanie niż poprzednie, kiedy to za systemy informatyczne odpowiadała prywatna instytucja.

 

AdlS: Właśnie, wypowiedzenie traktatu stowarzyszeniowego przez Nan Di. Jak pan sądzi, czym mogło być spowodowane opuszczenie wspólnego nordackiego forum przez Imperium Nandyjskie?

 

APO: Myślę, że nałożyło się na to kilka czynników. Jednym z nich były bez wątpienia przedłużające się problemy techniczne związane z forum Federacji Nordackiej oraz opóźnienia związane ze stworzeniem strony Imperium Nandyjskiego w nordackich systemach informatycznych. Ta kwestia musi zostać rozwiązana, jeśli nie chcemy tracić kolejnych obywateli i sojuszników. Drugą kwestią, niezależną od Federacji Nordackiej, były nostalgia bialeńska, która doprowadziła do reaktywacji Republiki Bialeńskiej, z którą stowarzyszyło się Nan Di. Musimy zaakceptować fakt, że nasi nordaccy bracia zdecydowali się pójść własną drogą oraz na nowo ułożyć sobie z nimi relacje.

 

AdlS:Zatem pański rząd przyjmie podejście w pełni dyplomatyczne w przyszłych stosunkach z innymi nordackimi mikronacjami? Czy oznacza to rezygnację z przedsięwzięć militarnych jak planowane zabezpieczenie terenów Wysp Przyjaźni?

 

APO:Stoję na stanowisku, że nikogo nie da się zmusić do zmiany formuły zabawy i zmiany priorytetów. Musimy podejść ze zrozumieniem i cierpliwością do stanowiska nacji nordackich, które wybrały własną drogą. W dosłownie każdym państwie nordackim są wartościowi ludzie. Lekkomyślnością byłoby rezygnowanie ze współpracy z nimi. Powinniśmy dążyć do dialogu i współpracy z tymi, którzy chcą rozmawiać i współpracować z nami. Taka polityka przynosi najlepsze efekty, choć nie są one natychmiastowe. Temat zabezpieczenia Wysp Przyjaźni jest już teraz tematem rozmów rządowych i międzynarodowych. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, już wkrótce opinia publiczna pozna efekty naszych prac. W tej sprawie, podobnie jak w pozostałych, stoimy na stanowisku konsensusu.

 

AdlS: Jaki będzie kierunek pierwszej podróży zagranicznej rządu? Od dłuższego czasu planowana była wizyta prezydencka w Związku Kolektywistycznych Republik Rad, ale czy uczestniczyć w niej będzie także Premier?

 

APO: Konkretna destynacja nie została jeszcze wybrana. W pierwszej kolejności nastawiam się na wizyty w państwach najbliższych nam cywilizacyjnie i politycznie. Chciałbym pokazać tym krajom, że Federacji Nordackiej zależy na naszych przyjaciołach. Mamy nie tylko interesy, mamy też przyjaciół.

 

AdlS: A jakie państwa uważa pan Premier za przyjaciół Federacji?

 

APO: Najbliższym nam państwem jest Winkullia, państwo z którym tworzymy wspólnie Nordacką Unię Informatyczną. Dzielą nas z Winkulią niezliczone więzy wspólnej historii, kultury i osobistej sympatii. Państwem bliskim nam historyczne i kulturowo jest także Hawiland, do którego kieruję braterskie pozdrowienie. Cała Nordata to nasi przyjaciele, choć z niektórymi z nich łączy nas dość szorstka przyjaźń - warto ją wygładzić. Ale nie zamykamy się także na państwa spoza kontynentu. Nie chciałbym ich tu hierarchizować, każda mikronacja jest na swój sposób wyjątkowa. Wkrótce Ministerstwo Spraw Zagranicznych ogłosi Doktrynę Polityki Zagranicznych, która odpowie na wiele pytań zadanych i niezadanych.

 

AdlS: Poznaliśmy zatem plany rządu odnośnie zagranicy, a jakie będą działania w polityce wewnętrznej? Szykują się kolejne polityczne i konstytucyjne reformy?

 

APO: Nasz rząd w polityce wewnętrznej stawia przede wszystkim na poprawę komunikacji publicznej oraz rozwój regionów. Ludzie, w większości, nie są w mikronacjach dla poprawek w ustawach, ale dla relacji międzyludzkich oraz niepowtarzalnego klimatu kulturowego. Już w expose przedstawiłem zarys naszych planów w tej materii, ale to dopiero początek. Już wkrótce moi ministrowie przedstawią więcej konkretów, już nad tym pracują. Nie zamykamy się na zmiany prawne - analizowaniem prawa zajmować się będzie Ministerstwo Sprawiedliwości. Jesteśmy też otwarci na propozycje obywateli. Jedną z licznych okazji do ich przedstawienia będzie Nordacki Stół.

 

AdlS: Właśnie, przewijająca się od dłuższego czasu idea Nordackiego Stołu, dotąd rzucana w formie dość zdawkowej i niedookreślonej. Czy wiadomo już, jaką będzie miał formę?

 

APO: Koncepcja zorganizowania obrad Nordackiego Stołu wynika z obserwacji, nasuwającej się wielu uczestnikom życia publicznego, iż społeczeństwo nordackie nie wykorzystuje swojego pełnego potencjału. Ludzie się zniechecają, obrażają na siebie, wybierają grę na przeczekania zamiast aktywności. Jestem zdania, że problemem jest zła komunikacja publiczna. Większość problemów dałoby się rozwiązać poprzez kompromisy, gdybyśmy częściej rozmawiali otwarcie na forum. Wciąż jestem zdania, że więcej nas łączy niż dzieli, Nordaciarze mają wiele wspólnych celów. Nordacki Stół ma służyć wymianie myśli i wyznaczeniu wspólnych celów, które będą bliskie nam wszystkim.

 

AdlS: Odnośnie komunikacji publicznej właśnie, w expose pisze pan o powołaniu nowej, bezprecedensowej instytucji, jaką jest Centrum Informacyjne Rządu. Czy ma ona ustanowić nowy poziom stosunków władzy z obywatelami? I czy fakt powołania na szefa CIR Karola Keana oznacza, że Strona Obywatelska Królestwa Nowalu, znany SOKN, który szacowny pan Keane redaguje, stanie się bardziej, mówiąc ogólnie, nordackim medium?

 

APO: Chcę, by kontakt z obywatelami był regularny i atrakcyjny. Jest mi bliższa rządu bliskiego codziennym sprawom obywateli, aniżeli państwa minimum. Karola Keane cenię jako dziennikarza i publicystę. Z ogromną przyjemnością czytam jego artykuły i komentarze. Chciałbym, żeby wykorzystywał swój talent również dla Federacji. Jednak SOKN pozostanie niezależne, to osobna instytucja.

 

AdlS: Rozumiem. Cóż, pozostaje mi tylko podziękować panu za poświęcenie mi i naszym czytelnikom czasu.

 

APO: Dziękuję serdecznie za rozmowę. Liczę na to, że to dopiero początek naszej współpracy.


Zaloguj się, aby polubić ten artykuł.

Polubili: Andrzej Ordyński, Bolesław Kirianóo von Hohenburg

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj się, aby dodać komentarz.