Mój dzisiejszy rozmówca, Melendez i Dolnośląski Mapping, wywodzi się z innego środowiska niż to typowe dla polskich mikronacji, czyli ze świata polskiego mappingu. Trafił on do społeczności, która w Polsce ukształtowała się w okolicach 2007 roku wraz z pierwszymi filmami użytkownika Kazma333.
Dla mnie ten wywiad otwiera szerszy cykl rozmów z osobami wywodzącymi się ze środowiska mapperskiego, które coraz częściej zaczynają zahaczać o polskie mikronacje, czasem przypadkiem, czasem z ciekawości, a niekiedy z ambicją zbudowania własnego państwa. Interesuje mnie, czy i w jaki sposób mikronacje potrafią dziś trafić ze swoim przekazem do mapperów oraz, czy to właśnie tam nie kryją się potencjalne osoby gotowe działać dla polskiego mikroświata. Rozmowa z Melendezem jest pierwszym szczerym głosem pokolenia, które do mikronacji przyszło raczej przez mapę, aniżeli przez forum.
Damiano Robingren (DR): Dzień dobry a w zasadzie dobry wieczór! Jest Pan dla mnie, że tak powiem przypadkiem szczególnie interesującym, ponieważ my jako społeczność żyjemy niejako w świecie mikronacji a konkretniej w świecie wirtualnym. W zasadzie od lat obserwuje się sporadyczny "przypływ" nowych obywateli do naszych państw. Tymczasem z tego, co się orientuję, to Pan trafił do naszego środowiska niejako "z zewnątrz" i w zasadzie znikąd po prostu przeglądając media Republiki Globo. Tutaj też chciałbym wyjaśnić naszym czytelnikom, że Republika Globo jest jedną z takich mikronacji, która nie jest prowadzona w internecie, tylko istnieje w świecie realnym i w naszym środowisku poprawne określenie to raczej micronation, a nie stricte mikronacja. Tak czy inaczej, proszę opowiedzieć, jak wyglądała Pańska droga do naszego świata: czy wpisywał Pan w wyszukiwarkę YouTube hasło "mikronacja", czy też po prostu natrafił Pan na materiały polecane przez algorytm? Co sprawiło, że zatrzymał się Pan właśnie przy filmach Republiki Globo i zdecydował się jednak mimo wszystko w to zagłębić?
Melendez i Dolnośląski Mapping (MiDM): Dobry wieczór. Było to tak: przeglądam sobie YouTube i widzę film o tytule Ewolucja Molossi. Zaciekawił mnie, więc w niego wszedłem. Zaciekawiłem się bardziej tematem mikronacji i wtedy w wyszukiwarce wpisałem hasło "mikronacja". Właśnie wtedy pojawił mi się kanał Republika Globo.
DR: Więc w zasadzie, jakie było Pańskie pierwsze wrażenie o samym środowisku mikronacyjnym?
MiDM: Na Discorda mikronacyjnego dostałem się wchodząc z posta Republiki Globo, na serwer Republik Hałlandzkiej. Wtedy Pan dodał mnie do znajomych na Discordzie a później do innych serwerów mikronacyjnych. Moją własną mikronację zacząłem już tworzyć w 2023 roku, a sam język olkowski w 2024 roku.
DR: Właśnie wydaje się, że należy Pan do pokolenia, dla którego Discord jest naturalnym środowiskiem stricte do roleplay'u. Tymczasem polski mikroświat wciąż w dużej mierze funkcjonuje na forach dyskusyjnych. Jakie byłoby Pana pierwsze wrażenie, gdyby trafił Pan na forum wirtualnego państwa zamiast na Discorda?
MiDM: Trudno powiedzieć.
DR: Hmm? Niech Pan rozwinie tę myśl.
MiDM: Byłoby to dla mnie ciekawe doświadczenie, szczerze mówiąc. Trudno jest mi powiedzieć; musiałbym się przekonać na własnej skórze.
DR: Co konkretnie wydaje się Panu ciekawe w takiej formie wirtualnego państwa? Czy chodzi o sposób komunikacji strukturę państwa, czy może coś innego?
MiDM: Chyba najbardziej ciekawi mnie sama forma działania takiego państwa. Na Discordzie wszystko jest szybkie i jakby na żywo a forum wydaje się bardziej uporządkowane i trwałe. Interesujące byłoby zobaczyć, jak wyglądałaby komunikacja podejmowanie decyzji i rozwój projektu w wolniejszym, bardziej archiwalnym środowisku. Myślę, że mogłoby to sprzyjać bardziej przemyślanym inicjatywom i długofalowej wizji.
DR: Sądzi Pan, że to, czego nauczył się Pan na Discordzie pomogło Panu w bardziej przemyślanym planowaniu własnego państwa i jego języka?
MiDM: Myślę, że w dużej mierze tak. Discord nauczył mnie przede wszystkim szybkiej organizacji reagowania na pomysły innych i testowania różnych koncepcji "w praktyce", nawet jeśli były jeszcze niedopracowane. To dało mi podstawy do budowania świata zasad i języka metodą prób i błędów. Z drugiej strony mam wrażenie że forum mogłoby pomóc w uporządkowaniu tych doświadczeń zmusić do bardziej przemyślanego opisywania idei ich dokumentowania i rozwijania w dłuższej perspektywie. Widzę to raczej jako naturalny kolejny krok niż całkowite odejście od tego, czego nauczyłem się na Discordzie.
DR: No właśnie często mówi się, że mikronacyjne bywają dość hermetyczne, bo tworzy je zazwyczaj stała grupa osób, która zna się od lat. Jak Pan odebrał to doświadczenie na samym początku?
MiDM: Kiedy zacząłem zakładać mikronację w 2023 roku pomagały mi tylko dwie osoby oprócz mnie.
DR: Okej czy mógłby Pan opowiedzieć więcej o tym, w jaki sposób te dwie osoby Panu pomagały?
MiDM: Te dwie osoby pomagały mi głównie w tworzeniu języka.
DR: To wręcz fascynujące. Jak zatem wyglądała ta pomoc?
MiDM: No z grubsza te dwie osoby pomagały mi zapisywać kolejne słowa w języku, który był tworzony w notatkach na telefonie.
DR: A czy mógłby Pan zaprezentować naszym czytelnikom kilka słów lub zdań w tym języku?
MiDM: Jasne oto parę słów w języku olkowskim: miasto to Nowemesto wieś to Staremesto, Polska z kolei to Piastovia, a napój to Pivecka.
DR: To naprawdę ciekawe! Czy te słowa mają jakieś zasady fonetyczne, czy raczej są po prostu wynikiem intuicji?
MiDM: Staram się, by język był słowiański. Inspiruję się również językiem serbołużyckim czeskim i polskim.
DR: Przejdźmy w takim razie do Pańskiego drugiego obszaru zainteresowań. Zajmuje się Pan mappingiem i rozwija wizję własnego Królestwa Olkowa wraz z autorskim językiem. Co w tym procesie fascynuje Pana najbardziej?
MiDM: Zadał Pan trudne pytanie, ale dużo rzeczy mnie w tym fascynuje. Wymyślam również własny kalendarz Olkowski, a w wakacje napisałem w Wiedniu Konstytucję Olkowa.
DR: Hmm. Skąd wzięła się u Pana potrzeba stworzenia własnego kalendarza?
MiDM: Zainspirowałem się na przykład Chinami i ogólnie krajami, które mają inne kalendarze niż nasz typowy kalendarz gregoriański. Jeśli Pan chce, mogę przedstawić kalendarz Olkowski dokładniej, chociaż jego założenia, albo ile ma miesięcy, dni.
DR: Skoro Pan nalega, to proszę bardzo.
MiDM: Kalendarz Olkowski zaczyna się 24 lutego w moje urodziny. Nadchodzący rok będzie Rokiem Pierwszym. Każdy miesiąc ma 15 dni, a miesięcy jest 24. Zada Pan pewnie pytanie: co z pozostałymi pięcioma lub sześcioma dniami? Jest to tak zwany "okres bez roku". Wtedy trwa specjalne wyczekiwanie na urodziny króla (czyli moje), które przypadają 24 lutego.
DR: Zakładał Pan jego praktyczne wykorzystanie w życiu Pańskiego państwa?
MiDM: Tak planuję wykorzystanie kalendarza Olkowskiego w życiu państwa.
DR: No dobrze wróćmy zatem do tego mappingu, o którym wspominałem wcześniej. Jak Pan w ogóle podchodzi do tego aspektu?
MiDM: Zawsze marzyłem o robieniu mappingu, ale mam małe doświadczenie. Zamierzam w przyszłości tworzyć dobry mapping, a na razie zbieram doświadczenie.
DR: Czy dostrzega Pan jakieś podobieństwa między polskimi mikronacjami, a polskim mappingiem?
MiDM: Tak widzę pewne podobieństwa. Zarówno w polskich mikronacjach, jak i w mappingu dużą rolę odgrywa wyobraźnia, budowanie alternatywnej rzeczywistości oraz zainteresowanie historią i geopolityką. Różnica polega głównie na formie, bo mapping skupia się bardziej na wizualizacji i narracji, a mikronacje na strukturze i organizacji, ale inspiracja często bywa podobna.
DR: To ciekawe, bo z moich obserwacji wynika właśnie, że osoby zajmujące się stricte mappingiem zaskakująco dobrze odnajdują się również na forach i często znacznie lepiej niż osoby przychodzące tutaj z innych środowisk. Jak Pan sądzi, z czego może to wynikać?
MiDM: Myślę, że to może wynikać z kilku rzeczy. Mapping uczy cierpliwości i myślenia "projektowego", mimo że tej cierpliwości mi często trochę brakuje, trzeba planować, zachować spójność świata pilnować detali i konsekwencji w czasie. Na forach te umiejętności bardzo się przydają, bo liczy się argumentacja ciągłość dyskusji i umiejętność odnoszenia się do wcześniejszych ustaleń. Poza tym mapping często wymaga pracy z historią geografią i alternatywnymi scenariuszami więc osoby z tego środowiska są przyzwyczajone do analizy i do rozmów na bardziej abstrakcyjnym poziomie.
DR: Czy w takim razie uważa Pan, że osoby wywodzące się z mappingu mogą w przyszłości odgrywać szczególnie istotną rolę w rozwoju wirtualnych państw?
MiDM: Myślę, że tak, choć raczej nie tak od razu. Jak już wspomniałem mapping uczy pracy z mapą historią i konsekwencjami swoich decyzji, a to są umiejętności, które mogą się bardzo przydać przy tworzeniu i rozwijaniu wirtualnych państw. Osoby wywodzące się z mappingu często mają już nawyk budowania spójnego świata i logiki działań. Oczywiście samo doświadczenie mappingowe nie wystarczy, ale jako punkt wyjścia może to być spory atut.
DR: Zatem jak to wygląda w Pana przypadku? W jakim obszarze rozwoju polskich wirtualnych państw widzi Pan dla siebie największą szansę?
MiDM: Jakby to powiedzieć trudno jest mi to określić, ale mam nadzieję, że moja mikronacja będzie znana.
DR: Rozumiem. A co Pana zdaniem mogłoby sprawić, że Pańska mikronacja stałaby się rozpoznawalna?
MiDM: Na razie trudno jest mi powiedzieć, ale chciałbym by, chociaż była takim "Polskim Sealandem".
DR: To bardzo ciekawe. Co dokładnie ma Pan na myśli, mówiąc o "Polskim Sealandzie"?
MiDM: Mam na myśli, żeby moja mikronacja była tak znana jak Sealand.
DR: W takim razie pozostaje życzyć powodzenia w dalszym rozwijaniu Królestwa Olkowa. Będę z zainteresowaniem obserwował, w jakim kierunku ten projekt się rozwinie. Chciałby Pan coś przekazać naszym czytelnikom?
MiDM: Chciałbym pozdrowić wszystkich czytelników.
DR: W takim razie dziękuję za rozmowę i poświęcony czas!