Braciak 1: Braciaku, nie jest ok spk. Coś nie jest ok spk i nie ffiem, czy to Mirkośffiat czy ja.
Braciak 2: Ff tym szczerze móff, braciaku. Ff tym jeśli mogę Ci pomóc, to tak uczynię, tak Ci poffiem, braciaku.
Braciak 1: Ff tym jesteśmy chady, praffda to, braciaku?
Braciak 2: Ff tym tak, braciaku. Najwspanialszy mamy kraj ff Mirkośffiecie.
Braciak 1: Tak, a i pikseli mamy na mapce Rononoffej sporo. Czyż nie, braciaku?
Braciak 2: Ff tym tak, braciaku. Blobem nieffątpliffie jesteśmy ffielkim.
Braciak 1: I rządzimy tym kontynentem niekwestionoffalnie, praffda, braciaku?
Braciak 2: Dominacja nordacka jest niekffestionoffana. Nasze są stepy Klindii i nasze piękne ziemie od Monarchii aż po Ffał Północny. Ff tym czemu pytasz, braciaku? Co doxxuje Tffój umysł?
Braciak 1: I wielu mamy rodakóff, czyż nie, braciaku?
Braciak 2: Dziesiątki, setki milionóff, braciaku.
Braciak 1: Gdzież zatem są, braciaku?
Braciak 2: Jak to gdzie?
Braciak 1: Ff tym obaj mamy rodakóff, Kirióff Białych i Czerffonych. Lecz czyś je ffidział ostatnio, braciaku?
Braciak 2: Oczyffiście, braciaku. Są ff Muratyce.
Braciak 1: Ff tym gdzie ff Muratyce, braciaku? Ff tym ffidzisz ich?
Braciak 2: Ciężko oczekiffać po mnie, że nad każdym z rodakóff naszych czuffać i każdego strzec będę jakbym z Niebios patrzał, braciaku.
Braciak 1: Lecz czy ffidzisz któregokolffiek, braciaku? Choćby jednego?
Braciak 2: Ff tym tak, oczyffiście, braciaku. Ffidzę Tffoją żonę, tam, ff Muratyce.
Żona: Luv ya <3333
Braciak 1: Tak. I coś jest bardzo nie ok spk z moją żoną, ff tym czyż nie, braciaku?
Braciak 2: Ff tym nie rozumiem, co masz na myśli, braciaku.
Żona: Efeński Ulen to coś tak pięknego jak ten ślub
Braciak 1: Kalkiliści, żaboidy - oni jej coś zrobili, braciaku.
Braciak 2: Nie, teraz brzmisz jak Repujerzy.
Braciak 1: Czyli słyszałeś, jak o tym móffili, braciaku.
Braciak 2: Ff tym Repujerzy to zbrodniarze ffojenni, braciaku. Zaffsze zajęci tylko biciem Kugaróff i Amatoróff. Czy ffidziałeś, byśmy i my ludobójczyli, braciaku?
Braciak 1: Ff tym kilka ra…
Braciak 2: Nie, braciaku. Ff tym jeśli już to Muratykanie krzyffdzą Koribijczykóff, braciaku.
Braciak 1: Nie sądzę, by to było akceptoffalne, braciaku.
Braciak 2: Ff takim razie Muratykanie z peffnością muszą się nas lękać, braciaku. Ff tym moglibyśmy ich zmiażdżyć naszą siłą autystuff.
Braciak 1: Tak, i okupoffać ich kraj z naszym ffojskiem.
Braciak 2: Naszym dzielnym ffojskiem.
Braciak 1: A potem obłożyć ich reparacjami, aż by im ich system gospodarczy padł.
Braciak 2: Ff tym tak, braciaku.
Braciak 1: I pojmać tą bandę nikczemnikóff i zaciągnąć ich przed Sąd Federalny.
Braciak 2: Ff tym moglibyśmy, braciaku. Ale po cóż?
Braciak 1: Czy ffidzisz to ffięzienie ff oddali, po muratyckiej stronie granicy?
Braciak 2: Ff tym nie patrzę poza Ffał Północny, braciaku. Tam żyją sstarrzy. Tu jest nasza Ffederacja. Ffszystko, co chcemy, tu mamy - nasze posty i artykuły. Bez sensu patrzeć na sstarrych.
Braciak 1: Ale je ffidzisz.
Braciak 2: Ff tym mogę na nie spojrzeć, jeśli fftedy chmury tffych zmartffień się rozffieją.
Braciak 1: Repujerzy zffą je…
Braciak 2: Znóff móffisz o Repujerach, braciaku? Ff tym stalkujesz chyba ten biedny lud.
Braciak 1: Zffą je Budą-Gorszą-Niż-Stara.
Braciak 2: Ff tym takie to złoffieszcze, braciaku. Ale Tffoja żona z niego ffyszła niepokrzyffdzona.
Żona: Pierwsza dama IV Republiki Muratyki, Adelaide Radziwiłł-Chojnacka, odwiedziła dzisiaj Zakład Karny w Zwierzogrodzie, jednostkę o profilu resocjalizacyjnym, w której prowadzony jest program readaptacji społecznej osób odbywających karę pozbawienia wolności. W trakcie wizyty Pierwsza Dama zapoznała się z funkcjonowaniem zakładu oraz prowadzonymi w nim działaniami mającymi przygotować osadzonych do powrotu do życia poza murami więzienia. Spotkała się również z osadzonymi należącymi do różnych środowisk, w tym z Kirianczykami zamieszanymi w ataki na granice Republiki, a także z newgenami, wyznawcami głupkoffatości i zwolennikami kwietnizmu w duchu Trolla.
Braciak 2: To Repujerzy biją ludzi.
Braciak 1: Tak, braciaku, zabrano mą małżonkę do ffięzienia i poffróciła, zestarrzona. Coś nikczemnego jej uczynili, braciaku.
Braciak 2: Ok, vro.
Braciak 1: Nie obchodzi Cię to, czyż nie, braciaku? Prędzej praffdę przed sobą ff żart niż słuszność mi przyznasz. Naszych biją!
Braciak 2: Mamy innych naszych, u siebie.
Braciak 1: Ff tym no nie ffidzę teraz żadnych.
Braciak 2: To możemy ich tu sproffadzić, założyć tyle miast, ile chcemy.
Braciak 1: Posłuchaj siebie, braciaku. Tylko Tffe ziemie Cię obchodzą, Tffoi poddani. Nic innego.
Braciak 2: Ff tym nic innego nie ma, braciaku. Tu jest cała radość Mirkośffiata. Na resztę patrzenie realiozę przynosi.
Braciak 1: Ffięcej ffiesz niż chcesz przyznać, braciaku.
Braciak 2: Nie sproffadzaj na mnie smutku, ucichnij już i daj się baffić, vro.
Braciak 1: Żona już tu nie poffróci, czyż nie, braciaku?
Braciak 2: Oczyffiście, że nie, braciaku. Kazałaby nam płacić alimenty.
Braciak 1: A co z chffałą, którą przynosić mamy noffym?
Braciak 2: Jeśli przyjdą jeszcze jacyś noffi.
Braciak 1: Czyli nasz Ruch nie ma sensu.
Braciak 2: Ff tym ffraz z nami go realioza pochłonie, braciaku.
Braciak 1: A nasi rodacy, nasze rody?
Braciak 2: Część ubiją, część zesstarrzą, tako rzeczą Noffalczycy.
Braciak 1: I Repujerzy.
Braciak 2: Tak, braciaku, zbrodniarze z nich, skoro tak ffiele o innych zbrodniarzach ffiedzą. Lepiej nie ffiedzieć. Marazm jest lepszy.
Braciak 1: Mógłbym ffysadzić Ffał Północny. Nadto ffiele mam pociskóff.
Braciak 2: I cóż fftedy, braciaku?
Braciak 1: Mógłbym zdesantoffać się na Zffierzogród. Pojmać Ostatniego Toffarzysza. Zaskoczyć go, nim dosięgnie czarno-białego guzika.
Braciak 2: Ffięcej jest państff sstarrych. Lepiej są przygotoffani. Mają sffą hipokryzję i ejaje.
Żona: Męża z synem i od razu z zięciem w pakiecie? Brzmi bosko!
Braciak 1: Mógłbym i na nich ruszyć, śmiało wyganiać z dfforkóff z siekierą.
Braciak 2: Ffszystkich, braciaku? Naraz, braciaku? Dorffie Cię po pierffszym i osądzi Perffektura.
Braciak 1: Worth it, bro.
Braciak 2: A naffet jak ustąpią, noffe spiski uknują. Noffe artykuły ffypuszczą. Zakopią Cię ff historii, braciaku.
Braciak 1: Zatem ffłasną historię napiszemy, braciaku.
Braciak 2: I cóż potem? Sstarrych zaffsze ffięcej będzie.
Braciak 1: Tym ffiększa będzie nasza chffała, braciaku.
Braciak 2: I jak to ffidzisz? Chcesz z nimi ffszystkimi ffalczyć, braciaku? Chcesz uczynić żdzichat na Starry Mirkośffiat?
Braciak 1: Ff tym tak, jeśli mi tylko pomożesz, braciaku.
Braciak 2: I fftedy zmarnujemy czas. A nic się nie zmieni. Nic, braciaku. Za co?
Braciak 1: Za noffych, braciaku.
Braciak 2: Ffcześniej ffraz ze mną ff słodkim marazmie i dekadencji się pogrążałeś, braciaku. Poffróćmy do tego. I niech ta martffota ffybije Ci z głoffy głupie pomysły, vro.
Braciak 1: Nie. Nie. Nie, braciaku. Odmaffiam daffania sffym milczeniem przyzffolenia na ekscesy sstarrych, braciaku. Na ich głupotę. Nikczemność. Hipokryzję. Ejaje. Przeciętniactffa bidę i nędzę. Przebiję się przez Ffał Północny z Tobą lub bez Ciebie, braciaku.
Braciak 2: A ffięc niech i tak się stanie. Masz moją klaffiaturę.
Braciak 1: Ff tym braffo zulu, braciaku. Ku Nordackiemu Imperium.
Braciak 2: Braffo zulu, braciaku.
Oryginał - peak (raczej dla poliglotuff)